Inwestycje
Słowa kluczowe
Pressroom
W ubiegłym tygodniu rząd zarysował ostatecznie kształt kontynuacji programu “Rodzina na swoim”.
- Jeżeli w stolicy nowy limit cen będzie prawie o 2 tys. mniejszy, a we Wrocławiu o jakieś 1,5 tys. zł, to nie sądzę by deweloperzy byli skorzy do tak drastycznych cięć swoich ofert. Oznaczałoby to dla nich niemal całkowitą utratę marży. Nawet nam, którzy specjalizujemy się w budowie segmentu popularnego, będzie ciężko wynaleźć takie mieszkania w tych dużych miastach. Nie zatrzęsie to jednak naszymi planami sprzedażowymi na ten rok - twierdzi Małgorzata Urbaniak, specjalista od rynku nieruchomości w Gant Development.
Program rządowy okazał się zbyt kosztowny. Z wyliczeń Ministerstwa Infrastruktury wynika, że na dopłaty do odsetek rząd będzie musiał w ciągu najbliższych lat przeznaczyć ok. 5 mld zł. W tej sytuacji politycy uznali, że program trzeba będzie ograniczyć.
- Z punktu widzenia naszego biznesu, te zmiany są zarówno pozytywne, jak i negatywne. Ponieważ, do tej pory 60 proc. sprzedaży kredytów z rządowymi dopłatami pochodziła z rynku wtórnego, cieszy nas fakt, że ministerstwo postanowiło kierować się w tej chwili chęcią rozwoju budownictwa. Do końca roku możemy spodziewać się wzrostu przychodów nawet o 15 procent. Z drugiej strony, na skutek obniżenia wskaźnika wartości odtworzenia z 1,4 do 1,1 oraz maksymalnego wieku kredytobiorcy do 35 lat, liczba mieszkań objętych rządowym programem mocno spadnie. Moim zdaniem rząd szykuje się powoli do zakończenia całego programu - mówił nam już w połowie listopada Andrzej Szornak, wiceprezes Gant Development.